Zapinamy pasy i startujemy!

Muszę wam się do czegoś przyznać. W życiu nie byłem tak bardzo zadowolony z startu ligi, w sumie jak każdy , z którymi dzielę szatnie. I trochę zostaliśmy więźniami naszych pragnień. Każdy był niecierpliwy, podniecony i podekscytowany, dużo do balonika dorzucił fakt,że mamy nowe stroje i każdy co chwile mówi o awansie do Okręgówki.

Dwa dni przed meczem… w powietrzu czuć już zapach trawy, piłki napompowane, stroje już wiszą. Trener na treningu poinformował kto zmieścił się do kadry meczowej, tak musimy wybierać 18 ludzi aby była pełna kadra meczowa, oczywiście znaleźli się ,którzy mecz obejrzeli z trybun,ale zawsze to powinna być pozytywna motywacja „Jeszcze nie dzisiaj,ale trenuj i mnie przekonaj a za tydzień…” o dziwo nikt się nie obraził, nie strzelił fochem i zapierdzielali coraz mocniej na treningach. Pozostało już odliczanie…

Dzień meczowy… 🙂

Korki już umyte, ochraniacze spakowane, wsiadam w samochód i jade. Na zbiórce 18 osób, stroje na wieszakach wszystko tak jakby w I lidze. Presja coraz większa,balonik napompowany do maksimum. Na odprawie trener zaznaczył jak mamy grać, jakie założenia mamy realizować, skład podany, rozgrzewka skończona, przebrani i czekamy w tunelu… patrze na twarz każdego z osobna i muszę powiedzieć,że w większości ludzi biła pewność siebie, że zniszczymy ich. Były też osoby w których widziałem trochę strachu, i jak potem zauważyłem,że ten strach był uzasadniony.

Pierwszy Gwizdek ! I JAZDA !

Od samego początku nie układało się NIC ! Dosłownie NIC ! Osoby,które na twarzy mega pewność siebie zagrały trochę poniżej oczekiwań, nie mówię ,że zagrałem wyśmienicie, zagrałem tak jak cała drużyna ,czyli przeciętnie.

W pierwszej połowie tracimy dwie bramki, dwie bramki ,które totalnie nie powinny wpaść, a zwłaszcza na 0:2. Na Kartofliskach było by to hitem.

Druga Połowa!

W sumie dopiero gdy dostaliśmy bramkę na 0:3 to zaczęliśmy grać, wyszło tutaj nasze przygotowanie, w 60′ oni stracili siły, pasek wytrzymałości już na czerwono 😀 a my dopiero zaczęliśmy dokręcać śrubę. A poza tym bramka na 0:3 wpadła z karnego, gdzie kolega z Radlina w polu karnym krzyknął „Ała” i cyk …karny.
Nasz Kapitan zaczął, w końcu strzelać tak jak powinien, dostawał podania takie jak powinien od początku, obrona zaczęła funkcjonować tak jak powinna.
1:3… 2:3.. i dostajemy przy takim stanie rzut wolny pośredni z piątki.. jak dobrze wiecie ,że takie wolniaki wpadają totalnie losowo, kolega zamiast normalnie podać tą piłkę to machał nogą i machał i zamiast wprowadzać w błąd przeciwników to wprowadzał nas w błąd.

Koniec !
Przegrywamy na inaugurację ,ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Cztery sezony temu, start mieliśmy podobny czyli 2:0 w plecy na dzień dobry, a potem już nie przegraliśmy i był awans, mam nadzieje,że ten sezon potoczy się tak jak w przeszłości.

MP

Jedna myśl do “Zapinamy pasy i startujemy!”

  1. Mój ulubiony post. Skoro historia lubi sie powtarzać to pewnie będzie tak jak 4 sezony temu ! Wiadomo logiczne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *