Trening czy nie trening ?

Tak jak wspomniałem na instagramie, dzisiaj porozmawiamy o mikrocyklu treningowym , o samych treningach i o podejściu do nich. Wiem,że niekiedy po ciężkim dniu pracy jest cholernie ciężko zmotywować się aby na ten trening pójść więc go czesto olewałem, wspominałem wcześniej gdy tam problemy z trenerem itp.

Może najpierw powinnienem zapytać na jakiej zasadzie podchodzicie do treningu, czy byle aby przyjść odbębnić i święty spokój aby tylko trener się nie czepiał ,że nie chodzimy ? Czy też raczej tak bardziej ambitnie, przykładając się do każdego ćwiczenia, przejmując się , krzycząc aby każdy robił ćwiczenia dobrze? Znam parę osób ,które są w grupie tych drugich , tych ambitnych , oczywiście nic do nich nie mam ,ale moim zdaniem ta nadmierna, tak to dobre słowo – NADMIERNA ambicja śmierdzi mi troche hipokryzją.

Przykład z życia wzięty: gdy rozpoczynałem treningi w drużynie seniorskiej, bardzo się przykładałem, zasuwałem jak mały osiołek, przecież chciałem zostać piłkarzem… był tam pewien zawodnik , pozwólcie ,że nazwę go Eustachy, he he pewnie Ci którzy mnie znają i to przeczytają i grają w piłkę ze mną będą mogli wiedzieć o kogo chodzi xD

Do brzegu kapitanie ! Był właśnie w drużynie nasz Eustachy… krzyczał, mobilizował, starał się tak bardzo ,że jak by od każdego treningu zależało jego życie, jak dobrze wiecie, ja raczej techniczny nie jestem i raczej nigdy nie będę , serio. Ówczesny trener bardzo zwracał uwagę na podanie, trzeba było podawać tak aby piłka zostawiała ślad na murawie, na instagramie widzieliście jakie mamy lotnisko 😉 wiadomo byli tacy grajki co bez najmniejszego problemu im to wychodziło, dla mnie to była jakaś magia, jak można tak podawać, ważne jest to aby piłka doszła z punktu A do punktu B nie ważne w jaki sposób. Nie udawało mi się tak zagrywać, darł się po mnie, krzyczał , oczywiście nie trener lecz Eustachy, wiecie, skoro bardzo się staracie i chcecie aby coś wychodziło a ktoś tak na prawde drze jape ,że nie potraficie czegoś bo po prostu nie, to jest to mega demotywujące, flustrujace i mega zniechęca do treningów, ale co najśmieszniejsze to naszemu koledze nie wyszło ani jedno takie podanie jakie trener kazał, normalnie śmiechłem xD i tak najlepsze było to ,że ja zaliczyłem więcej udanych podań…aż 3 😉 Dlatego na tym przykładzie mogę stwierdzić ,że najlepiej nie powinno się cechować nadmierną ambicją, bardzo denerwuję oraz psuje atmosferę w drużynie. Większość ludzi gra w A klasie charytatywnie i wątpie w to ,że jest ktoś kto lubi jak się po nim krzyczy. Najlepiej podchodzić do wszystkiego z chłodną głową, jak się uda to się uda a jak nie to nie, przecież to nie jest gra o złote majtki, wiadomo,że nikt nam głowy nie urwie jak źle kopniemy piłkę.

Także skoro dokonałem jakiegoś drobnego podziału jak można podchodzić do treningu , to ja mogę śmiało stanąć po środku, bo raz mam dzień gdzie myślę o nim od samego rana „o dzisiaj trening , super” a zdarzają się dni kiedy mam po prostu ochotę rzucić to wszystko i leżeć do góry brzuchem. Myślę,że to jest takie najbardziej rozsądne oraz ekonomiczne dla naszych nerwów.

Często gęsto podejście do treningu zmienia mi się w samym trakcie trwania …i tu uwaga kolejne słowo na wyrost w A klasie …. ” Sesji Treningowej” albo jak kto woli ” jednostki treningowej” w sumie piszemy o trudnym słowie jakim jest mikrocykl treningowy… xD

Podejście oraz nastawienie to jedna z najbardziej zmiennych rzeczy w moim całym JA,sam nie potrafię ogarnąć jakie nastawienie mogę mieć za chwile, czy zaraz nie zamknę laptopa i skończę pisać, ale zaraz wrócę do tego i do kończę ten artykuł.

Tu chodzi głównie w naszej A klasie od tego ile ludzi przyjdzie na trening, wiadomo nie jesteśmy na kontraktach,że mamy obowiązek być na treningu, więc każdy ma tam jakieś obowiązki, praca, dziewczyna, kot, pies itd.

Spotkałem się z trenerem , który zaplanował sobie trening dla obrońców, wszystkie możliwe ćwiczenia poprawiające gre w defensywie, grę w przewadze, 2:1 , 4:2 itd… a na treningu ani jednego obrońcy … znaczy tylko ja byłem… czyli takie pół.. ;D. 16 chłopa + 2 bramkarzy, i pół obrońcy a reszta to ofensywni.. Wyobrażcie sobie ,że on zrobił ten trening dla obrońców.. normalnie szok, aż prosiło się o giere i spokój.

Krzyczał po mnie ,że nie radze sobie w sytuacji 3:1 … myśle sobie jak mam sobie poradzić? Przecież nie ogarne tego, dlatego wtedy zacząłem jajcować, nagle jakieś wslizgi z 5 m od napastnika, specjalnie ich puszczałem, albo robiłem tylko ruch nogą aby się odczepił.. dostawał białej gorączki.. ale zaczeło mnie to bawić i zauważyłem ,że resztę ludzi też.. także wyobraźcie sobie jakie jaja musiały być na treningach.. Raz to mnie nawet wyrzucił,ale potem w szatni przeprosił mnie ,że za gwałtownie zareagował, korciło aby powiedzieć ,żeby odpokutował to w kącie xD

Rozpisałem się o tej zmianie nastawienia do trenowania, a nie napisałem nic o mikrocyklu treningowym.

Cóż to jest taki mikrocykl..? Tak na chłopski rozum tak jak ja to rozumiem to nic innego jak dobrze zaplanowany tydzień treningów, z odpowiednimi ćwiczeniami, przerwą na regenerację. Mamy postawiony cel,że w pierwszych tygodniach pracujemy nad motoryką i nad przygotowaniem fizycznym. Jak ja nie znoszę takich treningów … 😡

Myślę ,że nasz Coach tak dobrał ćwiczenia,że nie będziemy mogli narzekać. Dzisiaj na treningu mniej więcej nakreślił nam ścieżkę działania, co najważniejsze dla mojej osoby było to ,że na treningu było aż 20 osób.. SZOK ! Kiedy ostatni raz trenowałem w takiej ekipie, atmosfera z treningu na trening jest coraz lepsza, każdy z każdym rozmawia, nowe twarze bardzo szybko się aklimatyzują, na prawdę aż miło iść na trening. Muszę z tego miejsca pochwalić trenera,że nie robi tego tak jak typowo kojarzy się trening motoryczny z przygotowaniem wydolnościowym. Nie biegamy bez sensu w kółko lub po lesie, gdzie wszystko gryzie a potem nie da się z tego czegoś domyć.. tylko biegamy za piłką w formie gierek. Jest to na prawdę fajnę oraz z chęcią wykonuje się te ćwiczenia… no może za dużo powiedziałem, bo przecież bardzo zaszło mi w krew pojęcie ,że lepiej mądrze stać niż głupio biegać. Zdarza się nawet ,że głupio stoje i w ogóle nie biegam więc kaszana xD

Klasycznie 3 kółeczka, trochę stabilizacji i 1 gierka na utrzymanie, ale z bramkami w środku.. całkiem spoko gra, wiadomo nie biegałem tak dużo jak inni ,ale widać było takie zdrowe zaangażowanie każdego , więc stwierdziłem, dobra żeby nie być burakiem też coś pobiegam. Przechodziliśmy sprawnie z ćwiczenia do ćwiczenia.. aż w końcu usłyszałem te słowa ” GIERA ” każdy oczy jak 5 zł i jedziemy.

Podzieleni zostaliśmy troche kijowo, bo ani nie było nas pół dobrego obrońcy ani pomocnika a o napadzie nie wspomne, czyli byliśmy tacy „Żodni”.

Jechali z nami jak do pożaru… przegraliśmy chyba z 6:1 i bylo widać zdenerwowanie innych ,ale nie denerwowaliśmy się na siebie , tylko na to ,że nie idzie. Po gierce klasycznie najmłodsi sprzęt i pod prysznic.

W sumie w środe mamy sparing z druzyną Rymer Rybnik… kolejny rywal z okręgówki, znowu się nabiegamy więc interwały oraz wydolnościowy mamy zaliczony, w czwartkowy trening pewnie będzie jakoś luźniej.

C.D.N

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *