Czy można wygrać mecz bez strzelania bramki?

Jak w tytule, czy możemy wygrać mecz bez strzelania bramki ? Teoretycznie można, wtedy musimy liczyć na bramki samobójcze… Po ostatnim meczu bardzo zagotowało się w szatni, głównie z mojego powodu. Zdenerwowałem się ponieważ człowiek produkuje się przez 90 minut w obronie a nasi ” napastnicy” grają sobie swoją grę, nie oddają strzałów na bramkę, nie trenując wywalają piłkę gdzieś w pokrzywy bo jak ma ktoś mieć czucie piłki skoro trenuje 2-3 razy w miesiącu?
Ostatnio policzyłem sobie i oddałem w ostatnim meczu więcej strzałów na bramkę niż napastnicy… ja , a ja gram na środku obrony…

Na prawdę mamy w tym problem, bo każdy z nich ma na tyle dobry strzał, na tyle silny ,że jak by trafili to bramkarz wpada z piłką do bramki,ale po co próbować,lepiej będąc w polu karnym tracić siły na przepychanie się gdzie to nic nie wnosi do naszej gry, bo jeszcze rozumiem przetrzymać piłkę i wystawić nabiegającemu pomocnikowi  i ten wkłada piłkę do siatki, a oni ani nie podadzą, ani nie strzelą, po prostu są bezużyteczni na boisku, ale do gadki i pretensji to oboje pierwsi… dostałem opiepsz od nich ,że ja nie podaje im piłek.. myślę sobie logiczne gdybym był pomocnikiem,ale przepraszam ja jako obrońca mam się brać za rozgrywanie ? OD KIEDY ŚRODKOWY OBROŃCA MA ROZGRYWAĆ PIŁKĘ Z NAPASTNIKAMI ? Oczywiście, jeżeli jest możliwość zagrania dłuższego podania to próbuję ,ale to też trzeba wyjść do tej piłki, pokazać się , unikać spalonego, a nie myślami być w domu ” hmm co robi moja dziewczyna?” ” kurde , po meczu musze coś tam zrobić..” i tak potem każda piłka odskakuje, nie ma żadnego celnego strzału.

Teraz wszyscy Ci co to czytają pomyślą sobie,że nie jestem lojalny w stosunku do drużyny, że nie gram w jednej drużynie i wytykam błędy… może i te błędy wytykam, bo zależy mi na wygranej, mam dość wyciągania piłki z siatki, gdy oni tylko na tym boisku stoją i przyglądają się jak my się bronimy…

Dzisiaj gramy 3 mecz, na 2 mecze oddaliśmy z 30 strzałów na bramkę a mamy tylko 2 bramki, bo przecież jak jest się sam na sam z bramkarzem, napastnik w treningu zapyta bramkarza gdzie chce piłkę i mamy brameczkę , a jak trenuję się raz w miesiacu to dziwne że się nie trafia w dogodnej sytuacji.
No ,ale przecież trzeba mieć siły na przepychanie się i dyskusje i pretensje bo ja przecież nic nie zrobiłem i ja jestem taki świetny tylko nikt mi nie podaje piłki i ja nie strzelam.
Wychodzę z założenia ,że mamy na ławce 2-3 zawodników,którzy wejdą na boisko od początku i będą gryźć trawę i będą lepszym rozwiazaniem niż ta dwójka… Nie trenujesz , nie grasz … może by w końcu wzieli się w garść i zobaczyli,że nie są nie tykalni.

Może dzisiaj będzie lepiej, oczywiście poinformuję was o tym.

Chociaż wy trzymajcie za nas kciuki !

MP

Zapinamy pasy i startujemy!

Muszę wam się do czegoś przyznać. W życiu nie byłem tak bardzo zadowolony z startu ligi, w sumie jak każdy , z którymi dzielę szatnie. I trochę zostaliśmy więźniami naszych pragnień. Każdy był niecierpliwy, podniecony i podekscytowany, dużo do balonika dorzucił fakt,że mamy nowe stroje i każdy co chwile mówi o awansie do Okręgówki.

Dwa dni przed meczem… w powietrzu czuć już zapach trawy, piłki napompowane, stroje już wiszą. Trener na treningu poinformował kto zmieścił się do kadry meczowej, tak musimy wybierać 18 ludzi aby była pełna kadra meczowa, oczywiście znaleźli się ,którzy mecz obejrzeli z trybun,ale zawsze to powinna być pozytywna motywacja „Jeszcze nie dzisiaj,ale trenuj i mnie przekonaj a za tydzień…” o dziwo nikt się nie obraził, nie strzelił fochem i zapierdzielali coraz mocniej na treningach. Pozostało już odliczanie…

Dzień meczowy… 🙂

Korki już umyte, ochraniacze spakowane, wsiadam w samochód i jade. Na zbiórce 18 osób, stroje na wieszakach wszystko tak jakby w I lidze. Presja coraz większa,balonik napompowany do maksimum. Na odprawie trener zaznaczył jak mamy grać, jakie założenia mamy realizować, skład podany, rozgrzewka skończona, przebrani i czekamy w tunelu… patrze na twarz każdego z osobna i muszę powiedzieć,że w większości ludzi biła pewność siebie, że zniszczymy ich. Były też osoby w których widziałem trochę strachu, i jak potem zauważyłem,że ten strach był uzasadniony.

Pierwszy Gwizdek ! I JAZDA !

Od samego początku nie układało się NIC ! Dosłownie NIC ! Osoby,które na twarzy mega pewność siebie zagrały trochę poniżej oczekiwań, nie mówię ,że zagrałem wyśmienicie, zagrałem tak jak cała drużyna ,czyli przeciętnie.

W pierwszej połowie tracimy dwie bramki, dwie bramki ,które totalnie nie powinny wpaść, a zwłaszcza na 0:2. Na Kartofliskach było by to hitem.

Druga Połowa!

W sumie dopiero gdy dostaliśmy bramkę na 0:3 to zaczęliśmy grać, wyszło tutaj nasze przygotowanie, w 60′ oni stracili siły, pasek wytrzymałości już na czerwono 😀 a my dopiero zaczęliśmy dokręcać śrubę. A poza tym bramka na 0:3 wpadła z karnego, gdzie kolega z Radlina w polu karnym krzyknął „Ała” i cyk …karny.
Nasz Kapitan zaczął, w końcu strzelać tak jak powinien, dostawał podania takie jak powinien od początku, obrona zaczęła funkcjonować tak jak powinna.
1:3… 2:3.. i dostajemy przy takim stanie rzut wolny pośredni z piątki.. jak dobrze wiecie ,że takie wolniaki wpadają totalnie losowo, kolega zamiast normalnie podać tą piłkę to machał nogą i machał i zamiast wprowadzać w błąd przeciwników to wprowadzał nas w błąd.

Koniec !
Przegrywamy na inaugurację ,ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Cztery sezony temu, start mieliśmy podobny czyli 2:0 w plecy na dzień dobry, a potem już nie przegraliśmy i był awans, mam nadzieje,że ten sezon potoczy się tak jak w przeszłości.

MP

Hokejowe sparingi z gęstą atmosferą.

Cześć !

Dawno nic nie pisałem,może przez to ,że totalnie nie da się żyć przez te upały…a tu dodatkowo trzeba trenować, grać co 3 dni , kurde jak w lidze mistrzów.

Może trochę opowiem o naszych sparingach… no powiem wam,że źle nie jest. Wyniki hokejowe, 6:5. 4:3 itp. Sytuacja kadrowa jak na początku było znakomicie, tak teraz wraca do normy…czyli na treningu 9-10.. a na meczu ok.12-14 ludzi, zamiast utrzymać to tak jak było.. czyli na treningu po 20-22 osoby i na sparingu tak samo… moim zdaniem jest to delikatna wina zarządu, fakt , to nie jest moja sprawa jak klub jest zarządzany, żaden „piłkarz” nie powinnien w to ingerować, głównie jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniążki, ale to pozostawię dla siebie. Jeżeli czytają to jacyś piłkarze to powiedzenie „Co w szatni to zostaje w szatni” i tak pozostanie.

Zanim zaczniemy nowy sezon, rozmowy głównie prowadzone są w związku z naszym ustawieniem. Gdy przyszedł nowy trener i od razu spróbowaliśmy zagrać 3-5-2 z wahadłowymi i powiem wam jechaliśmy jak do pożaru z każdym… wyniki na wiosne mówią same za siebie, podnieśliśmy się z dna i skończyliśmy sezon na 7 miejscu zamiast na przedostatnim.

Problemy z tym ustawieniem zaczęły się dopiero teraz gdy stracimy prawie na 100% bramkarza, wahadłowych dwóch, stopera który grał ze mną i ofensywnego zawodnika… fakt, przyszło kilku nowych zawodników ,którzy śmiało mogą ich zastąpić, ale to potrzebujemy czasu aby się z nimi zgrać by zaczeło wszystko funkcjonować tak jak było, jeżeli aklimatyzacja przebiegnie szybciutko to o wynik jestem spokojny.

Myślimy aby wrócić do najbardziej uniwersalnego ustawienia jak 4-3-3 ale głównym kłopotem mogą być nasze skrzydła… jeżeli prognozy się potwierdzą to z kłopotami będzie każda drużyna która z nami będzie grała, ale jeżeli nie to może to być nasz konik, bo sam skrzydłowy meczu nie uciągnie, a kumaty przeciwnik zamknie jedno skrzydło i z jednym napastnikiem nic nie zrobimy.

Moim zdaniem powinniśmy przejść na 4-4-2 , już mamy dwóch napastników, ale i podłączających się skrzydłowych i jednego ofensywnego zawodnika, już atakujemy 7 zawodnikami. Tylko jeszcze musimy atakować z głową, problemem jest to ,że totalnie nie mamy pomysłu na atak pozycyjny, nie utrzymujemy się długo przy piłce, nie ma pomysłu aby wykorzystywać skrzydła i dobre dośrodkowanie. Większość bramek zdobywamy po kontrach, które w naszym wykonaniu są na prawdę świetne.

Zmiana systemu gry, oraz nowe personalia stawiają początek sezonu pod wielkim znakiem zapytania, totalnie nikt nie jest w stanie przewidzieć jak to rozpoczniemy, ja jednak wierze ,że 3 punkty zostaną w Żorach.

MP